Pobudka, śniadanie, kawa dla męża.
Później już tylko cztery ściany...
Rozmawiam z lusterkiem, sama udzielam sobie rad,
sama się pocieszam, sama pochwalam.
Wmawiam sobie ,że kolejny dzień , ten dzisiejszy będzie inny.
Po czym zasypiam.
Sny to podobno marzenia...te najbardziej wypragnione.
Śnią mi się dni cudownie spędzone z Nim...
Śni mi się Jego uwaga skupiona tylko na mnie.
Śnią mi się słowa... piękne i z tak mocnym wydżwiękiem jak zorza polarna.
Pobudka, śniadanie, kawa dla męża.
Cztery ściany...
Przyjaciele? Kim Oni są...
Chyba nie znam.
Choć niby nigdy już w pojedynkę...to zazwyczaj sama.